Saturday, October 11, 2008

o rybach




wczoraj o 17.30, czyli wtedy właśnie, kiedy wszyscy wychodzą z biur przyszedł wielki deszcz i wielki wiatr. Deszcz spadał z nieba obficie, a wiatr wspaniale wykręcał parasole i pomagał deszczowi wpadac w najbardziej nieoczekiwane miejsca. Pracownicy biurowi chowali się w pubach, a najszczęśliwsze ze wszystkich były moje ryby, które po raz pierwszy wróciły do domu całkowicie mokre.

No comments: